|
Protestanckie miasto Boże* |
|
|
|
NR 11-12 / 2009
MYŚLANE RANKIEM
Protestanci z dawien dawna uważają się za pielgrzymów. Wzbraniają się przed wypowiadaniem ostatniego słowa na temat swojej wiary, ponieważ są zawsze w drodze. Nie przywiązują się do przestrzeni i żadnych miejsc nie mają za święte. Reformacja chciała zawarować czystość wiary i ustrzec ją od stale towarzyszącej człowiekowi pokusy idolatrii. Dlatego odrzuciła obecną w katolicyzmie namacalną, fizyczną świętość miejsc, przedmiotów i ludzi. W dwudziestym stuleciu wybitny teolog luterański, Paul Tillich sformułował zasadę protestancką właściwą, w jego przekonaniu, każdej autentycznej religii. Czym jest ta zasada? Przede wszystkim protestem. Zasada protestancka – mówi Tillich – to boski i ludzki protest przeciwko wszelkim absolutystycznym roszczeniom wysuwanym w imię rzeczywistości relatywnej1. |
|
Czytaj całość
|
NR 11-12 / 2009
Rozdział XIX
14. W najbliższym sąsiedztwie umieszczają pokutę1, o której rozprawiają tak nieporządnie i bezładnie, że sumienia nic pewnego ani solidnego z ich nauczania nie mogą odnieść. W innym miejscu2 napisaliśmy, co o pokucie wyjęli z Pisma oraz obszernie przedstawiliśmy, czego oni uczą [na ten temat]. Teraz poruszymy tylko [kwestię], jaką mogliby mieć rację ci, którzy zbudowali o sakramencie opinię, jaka panuje aż dotąd w kościołach i szkołach Najpierw jednak powiem krótko o rytuale starego Kościoła, którego to rytuału jako pretekstu oni nadużywają dla utrwalenia swojego wymysłu. W pokucie publicznej zachowywano ten porządek, że ci, którzy spełnili nałożoną na siebie pokutę, byli przywracani do dawnego stanu przez uroczyste nałożenie rąk. |
|
Czytaj całość
|
|
Eklezjologia Ewangelickiego Kościoła Waldensów na tle teologii Jana Kalwina |
|
|
|
NR 11-12 / 2009
Ewangelicki Kościół Waldensów, należący dziś do rodziny Kościołów reformowanych, jest bezpośrednim spadkobiercą średniowiecznego ruchu odnowy Kościoła zainicjowanego około 1176 roku w Lionie (Francja) przez zamożnego kupca imieniem Valdo lub Waldezjusz. Waldezjusz poświęcił cały swój majątek sprawie głoszenia Słowa Bożego. Mimo prześladowań ze strony władz kościelnych i świeckich, ruch waldensów rozprzestrzenił się na zachodzie i południu Europy pod nazwą „ubodzy”. W 1532 roku, po długich rozważaniach i konsultacjach, waldensi oficjalnie przystąpili do Reformacji. Wędrowni kaznodzieje nazywani barba (czyli „wujek” w lokalnym dialekcie), stali się pastorami w tworzących się regularnych zborach waldensów we Francji, Piemoncie, Apulii i Kalabrii. Reformatorzy, a zwłaszcza Marcin Luter, przyjęli tę decyzję z radością, widząc w waldensach prekursorów Reformacji. Katoliccy władcy we Francji i we Włoszech postawili sobie jednak za cel wytępienie „herezji waldensów”. Ostały się tej fali prześladowań tylko zbory w północno-zachodnim Piemoncie, w tak zwanych Dolinach Waldensów. |
|
Czytaj całość
|
|
NR 11-12 / 2009
Ujrzeliśmy chwałę Jego...
A Słowo ciałem się stało
i zamieszkało wśród nas,
i ujrzeliśmy chwałę Jego...
J 1, 14 Jednota Braterska z Herrnhut – przygotowując swój porządek tekstów biblijnych „Z Biblią na co dzień” na rok 2009 – zaproponowała tę część czternastego wersetu w pierwszym rozdziale Ewangelii Jana, jako hasło dnia stosowne na pierwszy i drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia. Wiemy, że te słowa są bogate w treść, że stały się podstawą nadziei milionów ludzi. Dla jednych to bogactwo treści jest impulsem do pisania traktatów teologicznych, a dla innych zachętą do ułożenia tekstu i melodii wzruszającej kolędy. Potrzebą naszych umysłów i serc jest sprawdzenie, czy próba refleksji oparta na tych słowach daje się słuchać lub czytać, czy pomaga nam w tym, co nazywamy przeżywaniem świąt. Naszą potrzebą jest sprawdzenie, czy zaśpiewanie takiej kolędy ułatwia albo zachęca do dzielenia się świątecznym – wolnym od pracy – czasem, może także posiłkiem lub podarkiem, tak, jak w niektórych rodzinach czy zborach zwykliśmy dzielić się opłatkiem. W naszym oczekiwaniu na możliwość doświadczenia ciepła, życzliwości i atmosfery spokoju w życiu rodzinnym, towarzyskim, czy zborowym, w naszych życzeniach, które składamy bliskim i znajomym jest intuicyjnie poszukiwana gotowość do przyjęcia Bożego daru. |
|
Czytaj całość
|
|
NR 9-10 / 2009
Bezsilność, oczekiwanie na diagnozę, rozpacz, długotrwałe leczenie, terminalna choroba, to sieci, które wiążą każdy krok. Ile nieszczęść na świecie, tyle sieci. Moje sieci ? to moje niemoce. Sieci otwierają me oczy na Pana, bo jak można przeczytać w Bożym Słowie: On niemoce nasze wziął na siebie i choroby nasze poniósł (Mt. 8, 17). Jak za kliknięciem ikonki, otwiera się w mej wyobraźni scena z okolic Tyru i Sydonu. Niewiasta kananejska błaga o pomoc. Determinacja kobiety kananejskiej walczącej o zdrowie swej córki jest wzorem wszystkich matek i ojców modlących się o swe dzieci, matek i ojców, którzy przyparci przez życie do muru, szturmują Niebo i nie ustają w modlitwie. Widzę obraz w sali szpitalnej. Matka i ojciec pochyleni nad dzieckiem, modlą się w skupieniu i kładą dłonie na jego chorym miejscu. Odczuwam ich rozpacz i niemoc, i głęboką nadzieję. |
|
Czytaj całość
|
|
|
Dr Mirosław Leśkiewicz (1910-1963) |
|
|
|
NR 9-10 / 2009
ŻYCIE DLA DŹWIGAJĄCYCH ZNAMIĘ
Między polskimi ewangelikami można znaleźć wielu lekarzy społeczników, zasłużonych dla ojczystej służby zdrowia, w tym pediatrii. Należy do nich pochowany na cmentarzu ewangelicko-reformowanym w Warszawie1 dr Mirosław Leśkiewicz. Jako osoba niepełnosprawna poświęcił się leczeniu i rehabilitacji dzieci z niepełnosprawnością ruchową.
Dr Leśkiewicz urodził się 6 czerwca 1910 roku w Warszawie. Jego rodzicami byli felczer Józef Leśkiewicz i Helena ze Skrzypników. W 1928 roku ukończył warszawskie Gimnazjum im. Joachima Lelewela. Przez rok studiował w Państwowej Szkole Morskiej w Tczewie, zaś w 1929 roku przerwał kształcenie się w zawodzie marynarza i podjął studia medyczne na Uniwersytecie Warszawskim. Jako student prowadził działalność społeczną i sportową. Pełnił funkcję prezesa Koła Medyków w ciągu dwóch kadencji, był kierownikiem akademickich Obozów Wychowania Fizycznego, organizował też obozy wędrowne. W 1933 roku pracował jako wolontariusz w szpitalu Dzieciątka Jezus i X Ośrodku Zdrowia. Od 1936 do 1939 roku wykonywał obowiązki starszego asystenta w katedrze antropologii Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego Wolnej Wszechnicy Polskiej, zaś w latach 1934-1935 wziął udział, jako zastępca lekarza, w podróży dookoła świata na statku „Dar Pomorza”. |
|
Czytaj całość
|
|
|