Artykuły
Artykuły 2009
O pokucie
| O pokucie |
|
|
|
| Autor: Jan Kalwin | |
| 08.03.2010. | |
|
NR 11-12 / 2009 Rozdział XIX 14. W najbliższym sąsiedztwie umieszczają pokutę1, o której rozprawiają tak nieporządnie i bezładnie, że sumienia nic pewnego ani solidnego z ich nauczania nie mogą odnieść. W innym miejscu2 napisaliśmy, co o pokucie wyjęli z Pisma oraz obszernie przedstawiliśmy, czego oni uczą [na ten temat]. Teraz poruszymy tylko [kwestię], jaką mogliby mieć rację ci, którzy zbudowali o sakramencie opinię, jaka panuje aż dotąd w kościołach i szkołach Najpierw jednak powiem krótko o rytuale starego Kościoła, którego to rytuału jako pretekstu oni nadużywają dla utrwalenia swojego wymysłu. W pokucie publicznej zachowywano ten porządek, że ci, którzy spełnili nałożoną na siebie pokutę, byli przywracani do dawnego stanu przez uroczyste nałożenie rąk.
Był to znak rozgrzeszenia, gdzie i sam grzesznik zostawał umocniony przed Bogiem świadectwem łaski, i zbór był napominany, aby go przyjaźnie przyjął do łaski zacierając pamięć o urazach. Cyprian często nazywa to: dać pokój3. Aby ta czynność była poważniejsza i u ludu miała większe znaczenie, postanowiono, aby zawsze ją poręczał autorytet biskupa. Stąd [wziął się] ów dekret drugiego synodu kartagińskiego: nie godzi się starszemu [zboru] rekoncyliować penitenta podczas mszy. A [oto] inny [dekret] synodu arausykańskiego: kto umrze w czasie pokuty bez pojednującego nałożenia rąk, niech będzie dopuszczony do wspólnoty, a jeśli wyjdzie z choroby, niech stanie w rzędzie pokutników, i w dopełnionym czasie przyjmie rekoncyliujące nałożenie rąk przez biskupa. Także trzeci kartagiński: duchowny nie będzie rozgrzeszał pokutującego bez postanowienia biskupa. To wszystko miało na celu zachowanie surowości bez nadmiernej łatwości. Chciano więc biskupa mieć jako rzetelnego znawcę, rozważnego przy wyrokowaniu. Wprawdzie Cyprian w pewnym miejscu przekazuje, że nie sam biskup nakładał ręce, lecz także wszyscy duchowni, mówił bowiem: pokutują przez właściwy czas, następnie przychodzą do zboru, a przez nałożenie rąk biskupa i duchowieństwa otrzymają prawo do [przebywania] we wspólnocie4. Z biegiem czasu upadła taka praktyka i poza pokutą publiczną stosowano tę ceremonię przy prywatnych absolucjach. Stąd u Gracjana to rozróżnienie pomiędzy pokutą publiczną a prywatną5. Tę starodawną zasadę, o jakiej wspomina Cyprian, uważam za świętą i zbawienną; pragnąłbym, aby teraz była restytuowana. Wprawdzie nie pochwalam nowszej, nie śmiem [jednak] ostrzej nastawać na nią, pomimo że uważam ją za mniej potrzebną. Jakkolwiek bądź, dostrzegamy że wkładanie rąk podczas ceremonii pokutnej ustanowili ludzie, nie Bóg, niech więc będzie zaliczone do czynności neutralnych i zewnętrznych. Nie lekceważymy ich jednak, a tylko powinny być stawiane na niższym miejscu niż te, które są zalecone Słowem Boga. Jan Kalwin / tłum. prof. Rafał Leszczyński zobacz pełny tekst |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|



