Pas prawdy, pancerz sprawiedliwości, tarcza wiary
W końcu, bracia moi, umacniajcie się w Panu i w potężnej mocy jego. Przywdziejcie całą zbroję Bożą, abyście mogli ostać się przed zasadzkami diabelskimi. Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich. Dlatego weźcie całą zbroję Bożą, abyście mogli stawić opór w dniu złym i, dokonawszy wszystkiego, ostać się. Stójcie tedy, opasawszy biodra swoje prawdą, przywdziawszy pancerz sprawiedliwości i obuwszy nogi, by być gotowymi do zwiastowania ewangelii pokoju, a przede wszystkim, weźcie tarczę wiary, którą będziecie mogli zgasić wszystkie ogniste pociski złego; weźcie też przyłbicę zbawienia i miecz Ducha, którym jest Słowo Boże.
Efez. 6, 10-17
Teksty do dzisiejszego kazania wzięte zostały ze starego Lekcjonarza Kościoła Szkockiego. Czytając wybrane fragmenty Biblii zauważyłem, że polemizuję z nimi, ponieważ nie akceptuję militarnych metafor i porównań w połączeniu z jakąkolwiek religią.
Historia Jozuego to historia młodego wodza, który poprowadził Izraelitów na wojnę i skierował agresję ku narodowi pokojowo żyjącemu we własnym kraju. Wiele można by mówić o dodającej otuchy obietnicy Bożej obecności u boku Jozuego i jego narodu, pozostaje jednak faktem, że opisana historia jest zachętą do agresji.
We fragmencie Listu do Efezjan pisarz czyni z walki zbrojnej przykład życia chrześcijańskiego – przykład walki przeciwko duchowym siłom szatana w tym świecie. Przyrównuje umundurowanie starożytnego rzymskiego legionisty do duchowej zbroi chrześcijanina. To wspaniały fragment – przez wieki był podstawą wielu imponujących kazań, hymnów czy pieśni. Jednak ta metafora nie jest moją ulubioną.
Usprawiedliwiona jest niekiedy sytuacja, gdy naród powstaje zbrojnie, by przeciwstawić się agresji i niesprawiedliwości. Lecz wojna jest ostatecznością. Zaś wojny religijne, „święte wojny”, bywają najbardziej bestialskie ze wszystkich. Jeżeli już trzeba się decydować na wojnę, to powinno się ją prowadzić z konkretnych powodów i dla ograniczonych celów. Należy być świadomym i wiedzieć, kiedy te cele zostały już osiągnięte i kiedy nastał czas, by wojnę zakończyć. Lecz gdy wojna prowadzona jest dla celów nieograniczonych – w walce przeciwko szatanowi, dla Chrystusa lub o czystość religijną czy rasową – wtedy nie ma końca nieprawości. Krucjaty słyną z okrucieństwa. W czasie krucjaty święcie wierzymy, iż cała słuszność spoczywa po naszej stronie, zaś wszelkie zło jest po stronie wroga. Wrogowie przestają być w naszych oczach takimi ludźmi, jak my.
Niektórzy chcieliby wierzyć, że świat podzielony jest na dobrych i złych, a kolorami podstawowymi są biel i czerń. Lecz tak nie jest ze światem i niebezpiecznie jest myśleć inaczej.
Gdy liderzy światowych mocarstw zaczynają usprawiedliwiać swoje decyzje i postępowanie przy pomocy standardów moralnych, to z pewnością tkwi w tym jakiś fałsz. Gdy zaczynają postrzegać siebie jako czystych moralnie, a stronę przeciwną jako całkowicie złą – to znaczy, że nadszedł czas budowania schronów.
Częsta w ludzkim życiu jest skłonność do widzenia świata w kolorach czarno-białych, przyjmowanie postawy wojowniczej lub traktowanie tych, którzy nie zgadzają się z nami, jako wrogów, których trzeba zniszczyć.
Ktokolwiek próbował pogodzić zwaśnione strony małżeństwa, zetknął się zapewne z sytuacją, kiedy to każdy z małżonków oczerniał drugiego. Lecz gdy zabierała głos druga osoba, oskarżenia brzmiały zupełnie inaczej. Nie ma wielkiej nadziei na pojednanie dopóty, dopóki choć jedna z osób nie dojdzie do wniosku, że całkowita wina nie leży tylko po jednej stronie.
zobacz pełny tekst
| « poprzednia | następna » |
|---|


