Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan
Po rozstaniu się z nimi odpłynęliśmy i bezpośrednim kursem przybyliśmy do Kos, a następnego dnia do Rodos, a stąd do Patary. (2) Znalazłszy okręt, który miał płynąć do Fenicji, wsiedliśmy i odpłynęliśmy. (3) Zobaczyliśmy Cypr i zostawiliśmy go po lewej ręce, a płynąc do Syrii, przybyliśmy do Tyru, tam bowiem miano wyładować okręt. (4) Odszukawszy uczniów, pozostaliśmy tam siedem dni, a oni pod wpływem Ducha odradzali Pawłowi podróż do Jerozolimy. (5) Po upływie tych dni wybraliśmy się w drogę, a wszyscy z żonami i dziećmi odprowadzili nas za miasto. Na wybrzeżu padliśmy na kolana i modliliśmy się.Ap. 21,1-5a
Drogie Siostry, drodzy Bracia!
Bardzo się cieszę, że mogę się tu z wami dziś spotkać, w tym wyjątkowym Tygodniu, w którym spotykamy się co roku, aby poprzez wspólną modlitwę budować jedność Kościoła Chrystusowego.
W tym duchu Chrystusowej jedności chciałbym Was wszystkich serdecznie powitać. Chcę z tego miejsca przekazać specjalnie serdecznie pozdrowienia Arcybiskupowi Henrykowi Hoserowi i tutejszym parafianom od Kościoła Ewangelicko-Reformowanego w Polsce.
Hasło dzisiejszego dnia to „chrześcijanie głoszą nadzieję w podzielonym świecie”. Zgromadziliśmy się tu więc, katolicy, ewangelicy, prawosławni i członkowie innych Kościołów, jako wyznawcy Chrystusa. To jest to, co nas łączy, niezależnie od różnic, które są i zawsze będą.
Wielu z nas tu obecnych, którzy są członkami tzw. Kościołów mniejszościowych, doświadczało zapewne często takiej sytuacji, gdy ktoś z ich przyjaciół czy znajomych pytał: „ no to powiedz mi, czym się różnicie od Kościoła katolickiego? Jak obchodzicie Wigilię, a jak Wielkanoc, jak wyglądają u was sakramenty, no i (najciekawsze zapewne) jak to jest, gdy pastorzy mają żony?” Te pytania często są powodowane prawdziwą, życzliwą ciekawością i chęcią poznania wiary i obyczajów – lepszego poznania kogoś, kogo znamy. Ale niemniej jest w tych pytaniach coś niepokojącego. W najlepszych intencjach, poprzez podkreślanie różnic albo rzeczywistych, albo tylko postrzeganych, ale nie do końca odpowiadających rzeczywistości, tworzymy jakby nowe podziały pomiędzy nami. A przecież, czy nie powinniśmy się raczej koncentrować na tym, co łączy?
Przede wszystkim podkreślając fakt, że wyznajemy, jako chrześcijanie, jednego Boga, że Chrystus jest Zbawicielem nas wszystkich, i że oczekujemy nowego nieba i nowej Ziemi, możemy dawać nadzieję podzielonemu światu. Jako wyznawcy Zbawiciela musimy wziąć do serca słowa apostoła Pawła: Aby nie było wśród Was rozłamów, abyście byli jednego ducha i jednej myśli.
Tylko tak zjednoczeni możemy dać nadzieję światu w którym żyjemy, rozrywanemu przez wszelkiego rodzaju konflikty polityczne, kulturowe, ekonomiczne, czasami przeradzające się w otwarte wojny, a który dramatycznie tej nadziei potrzebuje. Nasze siostry i bracia, i ci wierzący, i ci poszukujący bądź zagubieni na drogach swego życia, czekają na uleczenie ich bólów i ran, na spełnienie ich pragnień o pokoju, sprawiedliwości, poszukują miłości, braterstwa, a czasami zwykłej życzliwości zamiast odepchnięcia i wrogości. Nawet ludzie, którzy czynią niesprawiedliwość, którzy zabierają innym chleb, którzy podsycają konflikty, też często podświadomie pragną być innymi, lepszymi ludźmi – a czynią zło, bo wydaje im się, że tylko tak można przetrwać w naszym świecie.
My, chrześcijanie, wyznawcy Jezusa z Nazaretu, mamy przesłanie zarówno dla skrzywdzonych, poniżanych, jak i dla krzywdzicieli. Tym pierwszym głosimy wyzwolenie z okowów ucisku, tym drugim istnienie możliwości wyjścia z zaklętego kręgu zła i zwrotu ku dobru.
Wielkim przykładem takiego zwrotu ku dobru jest tu właśnie sam apostoł Paweł, który z zagorzałego prześladowcy chrześcijaństwa zmienił się w najżarliwszego jego obrońcę.
zobacz pełny tekst
| « poprzednia |
|---|


