Pochylmy się nad Słowem i nad bliźnim
A oto pewien uczony w zakonie wystąpił i wystawiając go na próbę, rzekł: Nauczycielu, co mam czynić, aby dostąpić żywota wiecznego? On zaś rzekł do niego: Co napisano w zakonie? Jak czytasz? A ten, odpowiadając, rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej, a bliźniego swego, jak siebie samego. Rzekł mu więc: Dobrze odpowiedziałeś, czyń to, a będziesz żył. On zaś, chcąc się usprawiedliwić, rzekł do Jezusa: A kto jest bliźnim moim? A Jezus, nawiązując do tego, rzekł: Pewien człowiek szedł z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców, którzy go obrabowali, poranili i odeszli, zostawiając go na pół umarłego. Przypadkiem szedł tą drogą jakiś kapłan i zobaczywszy go, przeszedł mimo. Podobnie i Lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, przeszedł mimo.
Pewien Samarytanin zaś, podróżując tędy, podjechał do niego i ujrzawszy, ulitował się nad nim. I podszedłszy opatrzył rany jego, zalewając je oliwą i winem, po czym wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i opiekował się nim. A nazajutrz dobył dwa denary, dał je gospodarzowi i rzekł: Opiekuj się nim, a co wydasz ponad to, ja w drodze powrotnej oddam ci. Który z tych trzech, zdaniem twoim, był bliźnim temu, który wpadł w ręce zbójców?
A on rzekł: Ten, który się ulitował nad nim. Rzekł mu Jezus: Idź, i ty czyń podobnie. A gdy szli, wstąpił do pewnej wioski; a pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła go do domu. Ta miała siostrę, a na imię jej było Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała jego słowa. Marta zaś krzątała się koło różnej posługi; a przystąpiwszy, rzekła: Panie, czy nie dbasz o to, że siostra moja pozostawiła mnie samą, abym pełniła posługi? Powiedz jej więc, aby mi pomogła. A odpowiadając rzekł do niej Pan: Marto, Marto, troszczysz się i kłopoczesz o wiele rzeczy; niewiele zaś potrzeba, bo tylko jednego; Maria bowiem dobrą cząstkę wybrała, która nie będzie jej odjęta (Łk. 10, 25-42).
Odnoszę wrażenie, że historia opowiedziana przez Łukasza w drugiej połowie 10. rozdziału to przegląd chrześcijańskich koncepcji życia religijnego. W obydwu odsłonach bohaterami są osoby indagujące Jezusa – bezimienny uczony w Piśmie i znana nam z imienia siostra Marty i Łazarza z Betanii, Maria. Zapraszam do podsumowania naszej wiedzy o nich i sprawdzenia tego, co mają nam do powiedzenia.
1. Oboje chcą być doskonali w swoich dziedzinach.
Uczony w Piśmie zna się na Zakonie. Tora i jej wykład są mu chlebem powszednim. Jego sprawą są egzegeza, interpretacja, apologetyka i wykłady na temat poszczególnych perykop Pisma. Kształci swoich słuchaczy w poznaniu Boga i zbawienia. Odkąd pojawił się Jezus z Nazaretu, uczony ten otrzymał nową inspirację do akademickich, naukowych dyskusji. Byłby dziś świetnym teologiem i kaznodzieją.
Marta zajmuje się domem i prowadzi gospodarstwo. W tej dziedzinie jest fachowcem. Zna zasady biznes-planu i ekonomii. Odkąd Jezus zaczął się u nich zatrzymywać, bywa, że ma na głowie mnóstwo dodatkowych obowiązków – ten miły gość przybywa zawsze z dodatkowymi kilkunastoma osobami, które Marta czuje się w obowiązku nakarmić i ugościć. Zawsze doskonale sobie daje radę. Byłaby pierwszorzędną szefową diakonii lub kancelarii parafialnej.
2. Oboje podporządkowali swoje życie Bożej sprawie.
Uczony w Piśmie wie, że chcąc być nauczycielem Zakonu, musi nie tylko znać 613 przykazań – 248 nakazów i 365 zakazów, ale że musi je przestrzegać. Najistotniejszą jest dla niego sprawa zbawienia. Sam chce osiągnąć życie wieczne, ale wszystkie swoje starania w zakresie dydaktyki i kaznodziejstwa podejmuje również w interesie zbawienia ludu Bożego i chwały Bożej. Swoje życie podporządkował nauczaniu Słowa Bożego.
Marta oddała swój dom na potrzeby wspólnoty ludu Bożego. W interesie tej wspólnoty sprząta, gotuje, podaje i zmywa, dla niej krząta się i kłopocze. Wymaganiom służby diakonijnej podporządkowała budżet domowy i organizację życia zarówno swego prywatnego, jak i rodzinnego. Dbając, tak o domowników, jak i przybyłych, jest przekonana, że robi to dla Jezusa i Jego Kościoła.
3. Oboje uznają pewne zasady (jedno podstaw wiary, drugie jakiegoś kościelnego savoir-vivre), ale zakiełkowały w nich pewne pytania (w kwestii wiary i służby), które trzeba skonfrontować z Jezusem.
Uczony w Piśmie słyszał, że Jezus z Nazaretu zdaje się nie dbać o Dekalog – nie zachowuje sabatu, nie przestrzega rytualnych obmywań, uzurpuje sobie cześć należną Najwyższemu. Dzisiaj nadarza mu się okazja sprawdzenia, jak jest naprawdę, przeegzaminowania poglądów i nauki Jezusa, Jego wiedzy o Bogu i dbałości o Zakon. Musi to więc skonfrontować...
Marta obserwuje ze zdziwieniem, że Jezus zachowuje się tak, jakby nie znał zasad życia w rodzinie i w społeczeństwie. Kto jak kto, ale On powinien pilnować norm zachowania w communio sanctorum. Ten zbór, który się zebrał w jej domu, siedzi sobie wygodnie u Jego stóp, słucha Jego nauki i czeka na posiłek, zgoda, niech tak będzie – to nie pierwszy raz zresztą. Ale nawet Maria się do nich przysiadła... Przecież to miejsce jest zarezerwowane tylko dla Jego uczniów – mężczyzn. I Jezus wie, że miejsce kobiety jest w kuchni. Dlaczego więc pozwala jej siedzieć u swoich stóp? Dlaczego Go to nie obchodzi, że Marta musi sama tak ciężko pracować? Dlaczego się o nią nie zatroszczy? Tak być nie może... Marta musi teraz przeegzaminować Jezusa z Jego miłości i służby bliźniemu, potrzebuje to skonfrontować...
zobacz pełny tekst
| « poprzednia | następna » |
|---|


