Tydzień Ewangelizacyjny
Zelów 2010
Ci więc, którzy przyjęli słowo jego, zostali ochrzczeni
i pozyskanych zostało owego dnia około trzech tysięcy
dusz. I trwali w nauce apostolskiej i we wspólnocie,
w łamaniu chleba i w modlitwach. (...)
Dz 2, 41a-47
Drogie Siostry, Drodzy Bracia:
Przede wszystkim chciałbym Was wszystkich serdecznie przywitać w imieniu Kościoła Ewangelicko-Reformowanego w Polsce. Wiem, że jest tu wielu naszych współwyznawców, ale również są tutaj członkowie innych Kościołów – i do nich specjalnie kieruję słowa serdecznego powitania.
Tydzień Ewangelizacyjny stał się już pewną tradycją – Słowo Pańskie rozbrzmiewa tu, w Zelowie, w środku Polski, od kilku lat z wielką intensywnością. Nie jest chyba bez znaczenia, że odbywa się to w środku lata, w czasie wakacji, gdy, jak mówią psychologowie, jesteśmy sobie jako ludzie życzliwsi i bardziej otwarci na innych. Wierzę, że i w tym roku ta życzliwość, a także pragnienie Słowa Bożego jako drogowskazu dla życia każdego z nas, będą widoczne przez wszystkie dni tego wyjątkowego, zaczynającego się dziś Tygodnia.
Naszej refleksji, modlitwie, a także naszemu czytaniu Słowa będzie przez te kilka dni przyświecać hasło „Życie jest dla ludzi”. Jest to hasło przekorne i pobudzające do myślenia. Bo wydaje się tak oczywiste – ale gdy naprawdę pomyślimy, co ono znaczy, to dostrzeżemy, jak często nie szanujemy naszego życia, jak często oddajemy je w służbę czegoś, co przemija, co jest niewarte, czy wręcz niegodne.
Stwórca i nasz Zbawiciel podarował nam jedno życie, które mamy spędzić tutaj, na ziemi. Jest ono jakby wzięciem rozbiegu, pewnym treningiem przygotowawczym przed życiem, które będzie z Bogiem i u Boga. To życie jest cudownym, świętym darem, którego nie wolno nam marnować. Ale przecież robimy to co dnia. Poświęcamy swoje cenne życie na wyniszczający pościg za dobrami tego świata, kosztem związków z ludźmi nam najbliższymi. Jakże często też okazujemy obojętność tym, którzy stają nieśmiało na naszej drodze, prosząc o pomoc, czy choćby dobre słowo. Nie dajemy im tego, czego oczekują. Często zamiast chleba, dajemy im kamienie. Wydaje nam się, że nasze codzienne zabieganie czemuś służy. Ale wszystkie osiągnięcia czy to finansowe, czy zawodowe, wszystkie nasze dobra zejdą wraz z nami z tego świata. A pozostanie albo dobra pamięć o tym, iloma chlebami się podzieliliśmy, dosłownie lub w przenośni, rozmnażając dobro wokół siebie, idąc za przykładem naszego Zbawcy, albo zła pamięć o tym, ilu osobom tych chlebów odmówiliśmy. Gdy będziemy przechodzić bramę życia wiecznego, Nasz Pan nie będzie nas odpytywał z prawd katechizmowych, nie będzie egzaminował z tego, czego nauczyliśmy się na lekcjach religii. Gdy tam przejdziemy, sami się zorientujemy, czy pasujemy do życia wiecznego w obecności Boga. Bo życie z Nim, to życie w najdoskonalszej wspólnocie, w pełnym szczęściu, bez grzechu, bez skazy, bez bólu, bez rywalizacji, bez wynoszenia się jednych ponad drugich. Jeżeli nie potrafiliśmy żyć w naszym ziemskim życiu w duchu wspólnoty z innymi ludźmi, jeżeli traktowaliśmy innych zimno, bez miłości, jeżeli widzieliśmy w nich nie siostry i braci, ale konkurentów, przeciwników lub istoty nam obojętne, to będzie nam w Niebie bardzo trudno.
Gdy czytamy dzisiejszy tekst z Dziejów Apostolskich, to widzimy, że życie religijne pierwszych chrześcijan było jakby zapowiedzią życia wiecznego, tej doskonałej wspólnoty. Pierwsi chrześcijanie próbowali stworzyć coś, co wydawałoby się niemożliwe na ziemi. Wielu późniejszych komentatorów nie mogło im tego wybaczyć – dostrzegano więc w pierwszych zborach prapoczątki komunizmu, wyśmiewano dzielenie się dobrami i równość członków zboru. Ale to przecież tam, wśród niepewności, w jakiej żyli we wrogim świecie, pierwsi wyznawcy Chrystusa dawali świadectwo tego właśnie, że „życie jest dla ludzi”! Ich życie było dla siebie i dla innych. Czytamy, że łamiąc chleb po domach, przyjmowali pokarm z weselem i w prostocie serca. Innymi słowy byli szczęśliwi, bo wiedzieli, że Pan jest blisko. To wesele i prostota pozwalało im się otworzyć na innych bez lęku, bez obawy, że mogą coś na tym stracić, że ktoś ich może z czegoś ograbić, że mogą stać się ofiarą czyjegoś podstępu. Z radością sprzedawali posiadłości i mienie, i rozdzielali je wszystkim, jak komu było potrzeba. Byli ludźmi sprawiedliwymi.
Ta sprawiedliwość i dzielenie się we wspólnocie jest tym, co Kościół pierwotny ma nam do zaoferowania dzisiaj jako sposób życia.
zobacz pełny tekst
| « poprzednia | następna » |
|---|


