Pismo religijno-społeczne poświęcone polskiemu
      ewangelicyzmowi i ekumenii

NR 7-8 / 1980

Współczesna myśl katolicka pod wieloma względami zbliża się do idei, które poruszały Reformatorów. Jest to skutek tak ekumenizmu i wzajemnego poznawania się, jak całego rozwoju myśli współczesnej i wreszcie tego samego "powrotu do źródeł", który i Reformację inspirował. W myśli Kalwina bliskie jest współczesnemu katolikowi poszukiwanie takiego kształtu życia kościelnego, który by najbliżej oddawał pierwotne intuicje i idee. Dzisiejsze dążenie do większej kolegialności zarządzania w Kościele, do współdziałania ze świeckimi, do wspólnotowości życia parafialnego, do szerszego widzenia i uznawania charyzmatów w życiu Kościoła itp. - zbliżają katolicką wizję życia Kościoła do wizji, jaką ukazał Kalwin.

Przy całym jednak zbliżeniu - w różnych jego aspektach - o czym pisze ks. A. Skowronek, pozostaje sprawa najtrudniejsza do wspólnego jej zobaczenia, tj. sprawa predestynacji. Różnica w ujęciu sięga tu bardzo głęboko.

Dla Kalwina - jak sądzą katolicy - najważniejszą sprawa, jest ukazanie wszechmocy i chwały Boga. Dlatego nie przyjmuje on możliwości, by Bóg "przegrał" sprawę zbawienia swego stworzenia, jeśli tego zbawienia, pragnie. A zatem - jeśli będą potępieni, to znaczy, że Bóg nie udzielił im aż takiej łaski, która, pokonałaby ich opór, natomiast udzielił im łaski dostatecznej ku temu, by ich opór był zawiniony. Wynika z tego jakiś Boży wybór do zbawienia, i do potępienia. Idea ta została sformułowana już przez Augustyna, który taką właśnie myśl wyczytał w Liście św. Pawia do Rzymian. W tej perspektywie jest to koncepcja logiczna, niemniej jednak nie do przyjęcia dla katolika. Podstawowy bowiem problem dla katolika to nie wszechmoc Boża, lecz Boża wszechmiłość. Katolik przyjmuje łatwo, że Bóg nam ograniczył swą wszechmoc, udzielając serio swym stworzeniom daru wolności wyboru. Wierzymy, że każdy człowiek otrzymuje łaskę skuteczną, a jeżeli się potępi, to tylko i wyłącznie w wyniku swego własnego oporu wobec łaski - oporu, do którego zdolny jest wskutek daru wolności. Wolność stworzenia nie umniejsza – w naszym mniemaniu – Bożej chwały i mocy, gdyż jest własnowolnym ograniczeniem wszechmocy Bożej na rzecz stworzenia, a to z racji miłości, która z istoty swej nie zniewala, a tylko zaprasza. Bóg, który by zniewalał do miłości, nie byłby Miłością.

Stanisława Grabska

Pełny tekst artykułu po zalogowaniu w serwisie.

Jak uzyskać pełny dostęp do zasobów serwisu jednota.pl